listopada 21, 2017

"SZCZĘŚLIWA 12-TKA CZYLI GWIAZDY NA GWIAZDKĘ"- KRYSTYNA MIREK - "ŚWIATŁO W CICHĄ NOC"


Tradycja mówi, że na stole wigilijnym powinno być 12 potraw. A jak było w Pani domu rodzinnym?

K.M.: Liczenie nie było na pierwszym planie. Zawsze podawano potrawy zgodnie ze starą tradycją wyniesioną jeszcze z domu babci i prababci. Jako dziecko nie lubiłam prawie każdego wigilijnego dania: barszczu z fasolą, kapusty z grzybami, pierogów z kapustą ani ryby w galarecie. Ale kochałam magię świąt. Zastawiony pięknie stół, zapach siana na obrusie, rodzinę zebraną wokół stołu, kolędy, choinkę, wyprawę na pasterkę w mroźną noc. Teraz już lubię wigilijne menu, ale miłość do tego szczególnego nastroju pozostała z dzieciństwa.

Czy kontynuuje Pani tę tradycję u siebie w domu?
 

K.M.: W naszym domu wybraliśmy z tradycji rodzinnych męża i moich to, co nam się najbardziej podobało, smakował i stworzyliśmy własną. Mama męża pochodzi ze Śląska, mój tata z gór, więc to bogate tradycje. Nadal nie liczymy do dwunastu. Podajemy na stół to, co wszystkim smakuje, jest zgodne z tradycją, zdrowe, ma bogatą symbolikę i jest w ilościach możliwych do zjedzenia.

Jaka jest Pani ulubiona potrawa wigilijna?

K.M.: Pierogi z suszonymi śliwkami. Danie, które na naszą pierwszą wigilię po ślubie przyniosła babcia mojego męża. I zostało na zawsze. 



Jaka jest Pani ulubiona tradycja kojarzona z Bożym Narodzeniem ?

K.M.: Lubię śpiewać kolędy. W naszej rodzinie tylko ja nie mam dobrego głosu. Mąż i dzieci pięknie śpiewają, córka gra na gitarze. Wspólne kolędowanie jest dla mnie wielką przyjemnością.

Czy jako dziecko czekała Pani na „pierwszą gwiazdkę” ?

K.M.: Tak, z wielką niecierpliwością. Niebo było wtedy naprawdę ciemne, na wsiach nie zamontowano jeszcze ulicznych lamp i pierwsza gwiazdka mrugała bardzo wyraźnie.

Zdania na temat tego kto przynosi prezenty pod choinkę są podzielone. Aniołek, Mikołaj, Gwiazdor w Poznaniu. A jak jest u Pani ?

K.M.: Do nas przychodzi Mikołaj. Jeśli ktoś był grzeczny oczywiście. Szóstego grudnia symbolicznie z drobnym upominkiem, a w Wigilię pod choinkę bardziej obficie. Dajemy sobie upominki nawzajem, często są to drobiazgi, ale trafione, pięknie zapakowane, bo córki mają talenty artystyczne. Chodzi o radość z niespodzianki. Wszyscy piszemy też listy do Mikołaja, które wiszą potem na lodówce i służą inspiracją.

Jaki byłby Pani wymarzony prezent pod choinką? A może już Pani taki dostała?

K.M.: Jestem pod tym względem bardzo prosta w obsłudze. Mnóstwo rzeczy mnie cieszy. Książki oczywiście, ale też wszelkie łakocie, pierścionki, herbatki, serwetki, ozdoby do domu, perfumy, miłe drobiazgi, nawet skarpetki jeśli są ładne. 



Co jest w Pani odczuciu najważniejszą rzeczą w czasie Świąt?

K.M.: Myślę, że prawda. Świadomość, co naprawdę świętujemy, dlaczego sprzątamy, gotujemy i robimy długą listę zakupów. Żeby te zewnętrzne oznaki nie przesłoniły, tego co naprawdę ważne. Lepiej mniej, ale na wesoło, ze świadomością sensu, niż doskonale w stresie i trudzie. Ważna jest też prawda w relacjach. Żeby nie udawać miłości przy wigilijnym stole, trzeba o nią zadbać przez cały rok. Pielęgnować. Wybaczać, wyjaśniać na bieżąco, okazywać czułość, dbać. Wtedy święta stają się wspaniałym przeżyciem.
 

Czy lubi Pani przygotowania do Świąt? Dekoracje, ozdoby, czyli wszystko to co tworzy ten szczególny nastrój?

K.M.: Lubię te przygotowania i zaczynam je wcześnie. Ale w naszym domu nie ma ozdób, kolęd i choinki przed Wigilią. To wyjątkowe elementy zostawiam na właściwy czas

Czy wykonuje Pani samodzielnie jakieś ozdoby choinkowe lub dekoracje świąteczne?

K.M.: Kiedy dziewczynki były małe bardzo lubiły takie twórcze prace. Robiłyśmy szopkę z masy solnej, która przetrwała wiele lat, domki z piernika i mnóstwo pierniczków. Łańcuchy, aniołki, stroiki. Ale każdego roku to się zmienia. Dzieci dorastają. Teraz więcej razem pieczemy i gotujemy. Co jednak jeszcze wymyślimy tym razem, tego jeszcze nie wiem. Na pewno będą pierniczki do wspólnego dekorowania, także z najmłodszym synkiem.

Co sprawiło, że zdecydowała się Pani napisać książkę w świąteczno-zimowym klimacie?

K.M.: Od dawna o tym marzyłam. Pierwszym podejściem była powieść Podarunek, której akcja toczy się w dzień Wigilii. Potem świąteczne opowiadanie w zbiorze Cicha 5 i wreszcie nadszedł ten właściwy moment na pierwszy tym serii Willa pod kasztanem, który rozpoczyna powieść ,,Światło w Cichą Noc”. 

Bardzo się cieszę, że Czytelniczki tak ciepło przyjęły tę powieść, bowiem i dla mnie ma ona wyjątkowe znaczenie.
 


Jakiego bohatera ze swojej najnowszej świątecznej książki lubi Pani najbardziej i dlaczego?

K.M.: Lubię ich wszystkich. Są dla mnie prawdziwi jak realni przyjaciele. Kibicuję im i przejmuję się ich losem. Tym mocniej, że wciąż jeszcze trwają prace nad kolejną częścią serii. Będzie to osobna książka, można czytać nie po kolei, ale jeśli ktoś chce się dowiedzieć, co dalej z bohaterami, to w następnej części znów ich spotka.

Dziękuję serdecznie za zaproszenie do rozmowy.  


 Dziękuję bardzo za udział w wywiadzie.

https://www.facebook.com/Krystyna-Mirek-strona-autorska-1858712194407462/
/źródło: zdjęcie autorki oraz baner - strona autorska na facebooku/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Smartfonowe dzieciaki" - Julianna Miner - patronat medialny NIEnaczytana [PREMIEROWO]

Masa dorosłych, wliczając w to rodziców, nadużywa mediów społecznościowych i samych telefonów. Tak jak palenie u rodziców jest wskazówką...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger