"UCZUCIA ZAKLĘTE W KAMIENIU" - KAROLINA WILCZYŃSKA [PRZEDPREMIEROWO] PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA


- Żaden klejnot nie jest wart więcej niż uczucia. Tylko one są prawdziwe i pozostają  w sercu. Nie uda się ich zakląć w kamieniu, choćby się bardzo chciało."
Nareszcie! Te słowa padły z moich ust zaraz po tym, jak dowiedziałam się, że Karolina Wilczyńska skończyła pisać kolejny tom o Jagodnie. W końcu każdy lubi wracać do swojej ukochanej serii i nie wyobrażam sobie póki co, że kiedyś po prostu się skończy. Na szczęście nie tym razem...
 
W Jagodnie ciągle coś się dzieje. W tym tomie poznajemy Leę, artystkę specjalizującą się w wyrobie biżuterii artystycznej, która chce wykorzystać w swoich projektach krzemień pasiasty – największy dar natury z tutejszych gór, zwany też kamieniem optymizmu. Z powodu awarii samochodu jest zmuszona oddać swój drogocenny pojazd w ręce gburowatego, jak go ocenia, mechanika. Zatrzymuje się w Stacji Jagodno na czas naprawy. Jednak niedługo później wraca do dworku, aby szukać natchnienia do swoich projektów. Czy jej pojawienie się jest naprawdę przypadkowe?
Tymczasem Tamarę i Łukasza czeka prawdziwa życiowa rewolucja. Marysia próbuje swoich sił w pracy na własny rachunek, a Jadwiga wyrusza na zasłużony wypoczynek, zostawiając najmłodszą córkę pod opieką żony wójta. Dla niego i Małgorzaty będzie to bodźcem do zmian w życiu. Niestety, ukochana babcia Róża będzie musiała zwolnić z powodu problemów ze zdrowiem.  
Czy można zrecenzować wizytę w rodzinnych stronach? Czy można ocenić odwiedziny u znajomych i przyjaciół? Zaopiniować wydarzenia, które są niczym kard wyjęty z naszego życia? Nie, ja nie potrafię. Dlaczego o to pytam? Bo dla mnie każdy tom Stacji Jagodno, to taka właśnie podróż. Za każdym razem czuję się tak, jakbym była częścią tej opowieści. Wszystkie osoby, miejsca, czy wydarzenia są mi znane, a problemy bohaterów, troski i radości dnia codziennego tak bliskie, jakby dotyczyły ważnych dla mnie osób. 
Nie wiem jak Karolina Wilczyńska to robi, ale stworzyła coś, co na pewno będzie przekazywane z pokolenia, na pokolenie. Myślę, że fenomen serii o Jagodnie polega na tym, że niesie ona ze sobą uniwersalne wartości. Z jednej strony ukazuje blaski i cienie życia, bez zbędnego upiększana, a z drugiej strony autorka oddaje nam miejsce, do którego każdy chciałby pojechać, aby tam zamieszkać, choćby od zaraz. 
Pamiętam jak na jednym ze spotkań autorskich Karolina Wilczyńska powiedziała, że tworząc serię o Jagodnie chciała, aby każdy z nas miał taki dom, jak ten babci Róży, miejsce, do którego chce się wracać. Aby w jego życiu istniała ktoś, może nawet czworonożny przyjaciel, przy kim czuje się szczęśliwy i bezpieczny. 
Cóż Karolino - udało ci się ...
Podsumowując:

W kolejnym tomie Stacji Jagodno Karolina Wilczyńska udowadnia, że nadal trzyma wysoki poziom. Książkę czyta się bardzo szybko, wręcz pochłania się kolejne strony. Wszystko to po to, aby jak najszybciej dowiedzieć się, co słychać u naszych ulubionych znajomych. Bo jej Jagodno i jego mieszkańcy są ja najbliższa rodzina, ludzie, których chce się odwiedzać, aby dzielić z nimi codzienność i czuć się częścią ich literackiej społeczności. 

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki "Uczucia zaklęte w kamieniu" patronatem medialnym dziękuję autorce i Wydawnictwu Czwarta Strona. 

https://www.facebook.com/WilczynskaK/
https://www.facebook.com/czwartastrona/

Komentarze

  1. Na pewno przeczytam ten cykl. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeważnie u mnie same kryminały (z ostatnio przeczytanych najbardziej polecam "Czerwonego pająka" :)), ale może w wakacje przyda się mała odmiana ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

instagram

Copyright © NIEnaczytana