" Facetom wstęp wzbroniony" - Malwina Kozłowska, Sylwia Trojanowska - patronat medialny

 

[...] nie odkładaj marzeń na później. Najlepszym czasem na ich spełnienie jest chwila, która trwa teraz. Tak, właśnie teraz".

Szczere, inteligentne i do łez zabawne. jeśli jesteś facetem – nie zadzieraj z nimi!

Oto trzy kobiety-żywioły: ogień, powietrze i woda, a ich wspólnym mianownikiem jest ziemia, po której twardo stąpają. Anka znajduje się w szczęśliwym (w jej mniemaniu) związku i spełnia się zawodowo w prokuraturze. Inga, redaktorka, po rozwodzie wraca ze Stanów do Polski i próbuje się odnaleźć w dżungli (wszelkich) relacji. Baśka, atrakcyjna bizneswoman, bierze od życia tylko najlepsze kąski. Spotykają się na zajęciach jogi i zaprzyjaźniają. Na amen.
A kiedy na ich drodze pojawia się zdradziecki pierwiastek męski, dziewczyny jednoczą siły, by z podniesioną głową wspólnie stawić mu czoła, a potem przetrwać kryzys, chwilowe załamanie, niby-porażkę – zwał, jak zwał. Ważne, żeby korona trzymała się prosto.

 

Mówi się, że kobiety to słaba płeć. Delikatne, kruche, subtelne. Muszą mieć u boku silnego mężczyznę, który w razie czego poda umięśnione ramię, tudzież użyczy chusteczki, kiedy trzeba będzie otrzeć łzy. Cóż… Można się z tym zgodzić lub parsknąć śmiechem na ten wizerunek płci pięknej, bowiem jest on nieco… przerysowany. Bo czy nie ta sama krucha niczym porcelanowa filiżanka niewiasta ma w sobie na tyle odwagi, by tupnąć nogą, kiedy się z czymś nie zgadza? Ta sama biedusia" potrafi pokazać pazurki, że strach się bać, przebywać w jej pobliżu, kiedy się wkurzy. I również ta sama delikatna kobietka jest niczym tornado, kiedy się jej nadepnie na odcisk, gdy czuje się oszukana lub zdradzona. A jeśli do tego mamy „kombo”, które łączy kilka takich „delikatnych” niewiast, to naprawdę można je porównać to tajfunu, z którym żaden facet nie chciałby mieć do czynienia. Nawet jeśli miałby w sobie wielkie pokłady dżentelmeńskich cech i rycerskich chęci niesienia pomocy.
Uwielbiam! Od pierwszej do ostatniej literki ta powieść jest taka MOJA! I twoja, twoja również, a nawet twoja – ty, która siedzisz teraz z nosem na kwintę. Ona jest każdej z nas – kobiet. To idealna mieszanka humoru, kobiecej wnikliwości i wyników trafnej obserwacji. Okraszona odrobiną, no dobra – szczyptą (taką całkiem sporą) babskiej złośliwości skierowanej do panów, ale nie tylko — żeby nie było. I żeby nie było tak, że jak „Facetom wstęp wzbroniony” to ich tu nie znajdziecie. A jakże są – słodkie „crepersiki”, które chce się aż schrupać… Mniam! Ale i takie „gorzkie łyżki dziegciu” w tym życiowym miodku, których wolelibyście uniknąć. Ale do brzegu. Powieść duetu Trojanowska i Kozłowska to autentyczne remedium na wszelkie smutki. Na chandrę, na nerwy, bo znowu koleżanka w pracy weszła ci w drogę; bo facet doprowadza cię do szewskiej pasji… Nawet wtedy, a może przede wszystkim wówczas, gdy jest ci smutno… Kiedy się na kimś zawiodłaś i ronisz łzy rozczarowania. To taka właśnie książka. Taki plaster na każdą ranę, literacka przyjaciółka, która poklepie cię po ramieniu, kiedy będziesz potrzebowała wsparcia.
Mimo że to humor wysuwa się na pierwszy plan, to autorki ukryły między wierszami wiele kobiecych refleksji, obaw, strachu przed wyjściem z własnej strefy komfortu. Przed dokonaniem zmian w życiu, czasami drastycznych, które nawet mogą zaburzyć nasze poczucie bezpieczeństwa. I w takich momentach tak cenna jest właśnie babska przyjaźń. Kobiety, które będą w stanie nas zmotywować, jeśli trzeba to i porządnie ochrzanić, ale równie podać chusteczkę (tudzież lampkę wina), kiedy będziemy musiały odreagować to, co złego nas spotkało. „Facetom wstęp wzbroniony” odczytuję jako swego rodzaju inspirację, a nawet zachętę do buntu przeciwko całemu światu, a bywa, że i przeciwko sobie, w jedynej słusznej sprawie – walce o własne szczęście. A także jako opowieść, która uświadamia, że nie należy odkładać marzeń na później. Bo zazwyczaj najlepszym momentem, by je zrealizować, jest chwila, która trwa teraz.


Podsumowując:

„Facetom wstęp wzbroniony” zawiera wszystko to, czego można oczekiwać od dobrej obyczajówki. Wywołuje emocje, niekontrolowane napady śmiechu. Skłania do refleksji, wbija subtelne szpileczki w nieskazitelny obraz męskiej części społeczeństwa, a przede wszystkim pokazuje, jak ogromną moc ma kobieca przyjaźń. Girl power to nie wyłącznie hasło reklamowe, frazes wykorzystywany od niechcenia. To prawdziwa siła, jaka drzemie w kobiecej solidarności. Energia, która pomaga się podnieść po nawet najbardziej bolesnym upadku, która dodaje wiatru w skrzydła, dzięki czemu możemy lecieć coraz wyżej, by sięgnąć po marzenia. Wystarczy tylko wyciągnąć po nią dłoń i chwycić tę pomocną, wyciągniętą w naszym kierunku. Polecam! 

Książkę można zamówić tutaj: KLIK

 

[materiał sponsorowany przez Wydawnictwo Książnica]

https://www.facebook.com/Wydawnictwo-Ksi%C4%85%C5%BCnica-1712601658770030/

 


Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana