listopada 07, 2018

"Wszystkie barwy roku. Wyjątkowe opowieści na 12 miesięcy" - opracowanie zbiorowe [patronat medialny nienaczytana]

Los jakby próbował powetować sobie smutną historię. Nie śpieszył się jednak bardzo i pozwolił na to dopiero w trzecim pokoleniu".
Zazwyczaj wolę książki stanowiące "zamkniętą fabułę". Zdarza mi się jednak sięgać po antologię. Zwłaszcza kiedy wyszła ona spod pióra wielu świetnych pisarek.

Dzień Babci, Dzień Przytulania, Wielkanoc, zagubiona w czasie i przestrzeni tajemnicza Wigilia… To tylko niektóre z tematów, które wzięły na swój warsztat autorki. Dwanaście opowiadań, dwanaście historii, które bawią, wzruszają, zmuszają do refleksji. Mieszanka stylów sprawia, że każdy czytelnik znajdzie tu coś dla siebie. 
Ze zbiorami opowiadań tak zazwyczaj bywa, przynajmniej wynika to z mojego czytelniczego doświadczenia, że są takie, które podobają nam się bardziej i takie, które niekoniecznie nas zachwyciły. W przypadku tej antologii było podobnie. Nie mogę powiedzieć, że były takie, które uważam za słabe, bo każde z nich miało swoj fajny klimat, ale nie sposób nie wyróżnić kilku, o których chciałabym wam opowiedzieć, oczywiście nie zdradzając zbyt wiele z fabuły.

Zacznę od trzech, które zakwalifikowałam do kategorii "mam apetyt na więcej". Tak się składa, że są to pierwsze trzy opowiadania autorstwa: Hanny Greń, Edyty Świętek i Anny Klejzerowicz. Chociaż każde z nich jest inne, to mają w moim odczuciu jedną wspólną cechę. Po ich przeczytaniu odniosłam wrażenie, że autorka nie powiedziała jeszcze, w temacie opisanej przez siebie historii, ostatniego słowa, że nie postawiła przysłowiowej kropki nad "i". Czułam niedosyt, a wyobraźnia podsuwała mi jakiś ciąg dalszy, a może nawet początek, który mógłby przerodzić się w książkę? Tak czy inaczej uważam, że opowiadania pt. "Prezent na Dzień Babci", "Przytul mnie mocno" oraz "Przeklęty" mają w sobie na tyle dużo potencjału, że aż się "prosi" o rozwinięcie ich wątku.

Drugą kategorią, jaką sobie przyjęłam, nazwałam roboczo:"pisz dla mnie jeszcze". O co chodzi? Tym razem po przeczytaniu opowiadań, byłam tak zauroczona stylem, językiem i pomysłem na fabułę, że wiedziałam na pewno, że to nie jest moje ostatnie spotkanie z twórczością danej autorki. Do takich historii należą: "Talerzyk w niebieskie kwiatuszki" - Joanny Sykat oraz mój faworyt w całej antologii, czyli "Kobiety nieidealne" - Magdaleny Kawki i Małgorzaty Hayles. Tak bardzo podobały mi się ich opowiadania, że nie wahałam się, aby sięgnąć po więcej. Tym sposobem na mojej półce pojawiły się książki tych autorek. Być może taki zbiór opowiadań to dobry sposób na to, aby dać się poznać i "sprzedać" nowemu czytelnikowi? 😉
Podsumowując:

"Wyjątkowe opowieści na 12 miesięcy" to lektura idealna na każdą porę roku. Jej różnorodność i wielowątkowość sprawia, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Możecie czytać ją od razu od deski, do deski lub przyjąć sposób czytania jednego opowiadania na miesiąc. Jakąkolwiek metodę lektury wybierzecie gwarantuję wam, że będzie to bardzo udana podróż do świata bohaterów wykreowanych przez utalentowane polskie pisarki. Dajcie znać, która opowieść jest waszym faworytem. 😉

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i objęcia książki patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Replika.

https://www.facebook.com/WydawnictwoReplika/



 





4 komentarze:

"Jeremi Przybora małoletnim i stuletnim"

Wasze pierwsze skojarzenie kiedy słyszycie nazwisko Przybora? Dla mnie to jasne - Kabaret Starszych Panów. Chociaż ten autorski program te...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger