listopada 12, 2018

"Ta jedna miłość" - Dorota Milli



(...) nic nie trwa wiecznie. Trzeba łapać chwile, szczęśliwymi wspomnieniami wypełniać walizkę, która będzie nam towarzyszyć przez życie. Gdziekolwiek się udamy, pamiątki radosnych myśli powędrują z nami, by w razie smutku rozjaśnić nam ciebie."
Kiedy brałam do ręki książkę Doroty Milli myślałam, że będzie to powieść zimowa, może trochę świąteczna. Autorka zaskoczyła mnie bardzo, gdyż jej pomysł był całkowicie inny, niż moje oczekiwania. 

Florka zmaga się z otyłością i swoimi kompleksami. Jej przyjaciółki fundują jej nietypowy prezent, na który nieświadoma kobieta się zgadza. Ma być to wypoczynek, wczasy pielęgnacyjne, a w jej mniemaniu: "kilka ćwiczeń, SPA i nowa ja". Czy Florce uda się wytrwać i schudnąć? A przede wszystkim: czy pokona swojego wewnętrznego "potwora", który sprawił, że poddała się i zaniedbała siebie?  
Kto z was się nigdy nie odchudzał? Jeśli są wśród was takie osoby, to jestem pod wrażeniem. Ja miałam w swoim życiu epizody z dietą w roli głównej, a walka z wagą dała mi się mocno we znaki. Niejednokrotnie zastanawiałam się skąd bierze się to pragnienie posiadania smukłej sylwetki? Czy to wewnętrzna potrzeba płynąca prosto z serca, a może wynik opinii innych ludzi na nasz temat? Być może marzy nam się szczupłe ciało, model urody, który promują media? Tak czy inaczej są wśród nas ludzie, którzy nie tylko tego pragną, ale mają na tym punkcie obsesję. 
Główna bohaterka książki "Ta jedna miłość" to kobieta, która stała się niewolnikiem własnego ciała i miłości... do czekolady. Nie próbowała z tym walczyć, bo z góry skazała się na porażkę, a na kolejną nadprogramową kostkę ulubionego smakołyku, zawsze miała jakieś wytłumaczenie. 
O czym zatem jest ta książka?
To przede wszystkim historia o pokonywaniu własnych słabości, ograniczeń, przekonania, że nie stać nas już na nic więcej. O walce tym trudniejszej, że już na starcie czekają kompleksy i niskie poczucie własnej wartości. A meta? Do mety możemy nigdy nie dotrzeć... To opowieść o kobiecie samotnej pomimo przyjaciół i kochającej rodziny. "Brzydkiej i grubej, niekochanej", która sama siebie zaszufladkowała i przyporządkowała do określonej kategorii ludzi, bez żadnej szansy na zmianę. Kobiecie, która w otyłości upatrywała winowajcy swoich niepowodzeń życiowych i braku miłości. 

Podobał mi się pomysł na fabułę oraz to, że autorka wplotła w nią nadmorskie mity i legendy. Smaczku całej historii dodawały także utarczki słowne pomiędzy Florką oraz jej trenerem "sadystą" - Benem. Sprawiały one, że bohaterka nie była jedynie zakompleksioną grubaską, ale ciekawą i intrygującą kobietą. Między tym dwojgiem aż iskrzyło! Jednak nie zdradzę wam jak potoczyły się ich losy. Czy dziewczynie udało się pokonać 'demony otyłości' i czy relacja uczestniczka obozu - trener przerodziły się w coś więcej? Tego dowiecie się sięgając po książkę Doroty Milli.

Na zakończenie trochę się będę czepiać. Przyznaję, że miałam problem aby wczytać się w tę historię. Trochę przeszkadzały mi w tym dosyć rozbudowane opisy dylematów głównej bohaterki, jej użalanie się nad sobą. Rozważania dotyczące czekolady i tego co zrobi, jak już opuści mury jej "piekła na ziemi". Na szczęście dotyczyło to tylko pierwszej części książki, potem już fabuła nabrała "rumieńców".
Podsumowując:

Książka po której spodziewałam się tylko i wyłącznie lekkiej lektury, okazała się bardzo wnikliwą analizą dotyczącą nałogów żywieniowych i walki z otyłością. Autorka pokazała cały proces wychodzenia z uzależnienia, przeszkody i pokusy jakie czyhają na osobą podejmującą próbę pozbycia się zbędnych kilogramów. W sumie była to dosyć smutna wizja, która uświadomiła mi, jak bardzo kwestia wyglądu, a przede wszystkim jego odmienności w starciu z kanonami urody, może wpływać negatywnie na czyjeś życie. Jak bardzo można siebie nienawidzić z powodu wagi. Pokazała także, że wydawać by się mogło frazes, który mówi, że "jeśli pokochasz siebie, to inny ciebie też pokochają", sprawdza się w prawdziwym życiu. Co więcej - to naprawdę działa!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu FILIA.
https://www.facebook.com/WydawnictwoFILIA/


2 komentarze:

"Smartfonowe dzieciaki" - Julianna Miner - patronat medialny NIEnaczytana [PREMIEROWO]

Masa dorosłych, wliczając w to rodziców, nadużywa mediów społecznościowych i samych telefonów. Tak jak palenie u rodziców jest wskazówką...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger